RSS
wtorek, 06 grudnia 2016
Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą - jeśli ludzie bardzo chcą w nie uwierzyć.
Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą - twierdzenie Goebbelsa nabiera dziś nowego światła? Niekoniecznie, może nie wiem co dokładnie chcę powiedzieć, ale dostrzegam jeden warunek, którego do dzisiaj nikt, cytujący słowa tego narodowego faszysty nie zdołał zauważyć, a może po prostu tylko nie chciał o tym powiedzieć?
 
Aby kłamstwo stało się prawdą nie trzeba go powtarzać ani tysiąc ani nawet sto razy. Wystarczy znaleźć takie w które ludzie bardzo chcą uwierzyć.
 
A może to jest podstawą każdego faszyzmu?
 
"Błogosławieni" którzy nie widzieli a uwierzyli.
 
Łatwowierność wpajana od przedszkola.
 
Nienawiść do zjawisk które nie mają żadnego znaczenia dla osób postronnych pozwala sterować całymi masami społeczeństwa.
 
Myślisz, że myślisz? Wydaje Ci się tylko. Dopóki nie odrzucisz wszystkiego co mówią Ci na "wiarę" i nie pozwalają na własne przemyślenie, zanalizowanie, jeżeli zabiją w Tobie wspomnienia i zrobią szarego (łatwo)wiernego człowieczka, który zaczyna widzieć tylko to co mu pokazują sterujący "faszyści".
 
Dzieci zapomniały czym był dom.
 
Rodzice zapomnieli kim były dla nich dzieci.
 
Jeśli znajdą się po przeciwnej stronie barykady nikomu nie zadrży ręka przy ściąganiu zawleczki?
 
Za daleko mnie niesie.
10:02, pitush-tlen.pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 grudnia 2010
No i mamy misia.

Nasz polski prawdziwy miś.

Już mu raz głowa spadła. Temu misiu. A że nikogo nie zabiła to cud się stał, bozia miłosierna...

No tak. A to, że wczoraj ciężarówka jechała po drodze i nie wpadła w poślizg i nie zabiła mnie to też cud. Dzięki ci panie.

środa, 27 października 2010

Tylko pod krzyżem,

tylko pod tym znakiem

Polak Polakowi wilkiem

a nawet wilkołakiem.

11:29, pitush-tlen.pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 października 2010
wierszyk

"nowelizacja Kodeksu pracy, wprowadzająca dzień wolny od pracy w święto Trzech Króli wymaga porozumienia międzypaństwowego - Polski z Watykanem"

czyli macie potwierdzone. Polska suwerenność leży w Watykanie.


kto ty jesteś?
watykańczyk mały
kto twym przewodnikiem?
czarne pedały
gdzie ty mieszkasz?
między czarnymi
a czym gardzisz?
myślami ateistycznymi
nie wierzę w naukę, fizykę ni w chemię
biologię i matmę też nie, tylko w religię.
jaki znak twój?
dwie krzyżowane dechy
a w co wierzysz?
w słowa klechy.

poniedziałek, 11 października 2010
Chrześcijańskie "wartości" katolickie.

Cześć. Nie mam ostatnio jakoś natchnienia na kontynuowanie wątku o dostarczaniu świeżych dusz do piekła. Nie chce mi się i już, A jeszcze sporo było do opowiedzenia. Bo że niektóre dusze się lepiej palą i lucypkowi bardziej na nich zależy niż na tych „mniej niektórych” czyli historyjka Hiobe i wielkiej miłości Bozi do niego jak i do wszystkich ludzi, o tym jak bardzo uwielbił ludzi skoro im kazał zabić siebie samego w postaci swojego syna aby móc im wybaczyć swoje... ach - ich grzechy, co byłoby troszkę głupie, no bo jakby wybaczył to lucypek by zamarzł...

Nie, teraz już na bardziej poważnie.

Zarzucają nam, niewierzącym, że my nie mamy wartości, że jedyne wartości w życiu mogą być chrześcijańskie, ale ja, jako człowiek o bardzo rozwiniętym poczuciu tych wartości, nie chrześcijańskich, tylko właśnie ludzkich, mógłbym się pokusić o skrytykowanie, opowieści, które są wykładane na religiach jako przykłady jego "miłości' i prowadzenia ludzi do moralności.

Zaczynając od historyjki o Adasiu i Ewuni, "naszych" (a może jednak nie naszych a właśnie żydowskich - przy czym słowo żydowskich nie jest użyte w celu obrażenia kogokolwiek, ma tylko określić grupę narodową/etniczną) protoplastach. Historyjka wielce umoralniająca? Nie. a raczej nie dla nas ludzi. I nie dla naszego zbawienia. "Umoralnić" powinien sam siebie, gdyż z punktu widzenia naszego, to właśnie on postąpił źle i nagannie. Swoje własne dzieci, które chciały spróbować nowego, za ciekawość ukarał. I to brzemię zostało do dzisiaj.
Bo co, bo złamali zakaz? A czy zakazy nie powinny być logiczne i być dopasowane do sytuacji – zakazuje się czegoś co może mieć niebezpieczne skutki. Jeżeli jadę po prostej drodze i widzę znak 40 wiem, że komuś odbiło. Zwalniam? W życiu. Ale w górach, na serpentynach, kiedy widzę znak niebezpieczny zakręt i znak 30 to zwalniam bo wiem, że jak pojadę szybciej mogę wypaść z drogi i polecieć parę metrów w dół. A jaki miał sens zakaz w tym wypadku? Poskromić ciekawość? Jeżeli będziesz ciekawy/a i zajrzysz poza świat który rysuje ci kapłan w kościele zostaniesz ukarany/a. To pewnie stąd się bierze historyjka o tym wiecznym grzechu dziedziczonym aż do dnia dzisiejszego. Ciekawość prowadzi do wiedzy, wiedza do wniosków, a wnioskować nie wolno, gdyż można by wywnioskować, że bozi żadnej nie ma.

A co jeżeli jest?

O tak, to jest częsty argument katolików. Jeżeli dyskusja zachodzi za daleko posługuje się straszeniem potępieniem wiecznym, bo "co jeżeli On jest"

OK, Od teraz postaram się odpowiedzieć na pytanie "Co jeżeli on jest"

Jeżeli naprawdę jest i tak się zachował, to ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Bo opisane zachowanie pasuje do ostatniego gnoja i chama a nie do wspaniałego ojca swoich dzieci. W podanym przykładzie posłużę się czymś co pisałem tutaj.

A teraz, powiedz - jak się zachowam ja? Dzieciaki dostaną karę? Może, chociaż jeżeli tak to postąpię niesłusznie, bo po co stawiałem ten słoik nutelli na stole. Jeżeli jest tylko jakaś sytuacja w której naprawdę musiał ten słoik tam stać to może. Ale za godzinę sprawa jest zapomniana i dzieciaki na nowo "grzeszą" bo takie ich prawo. No cóż, aby więcej nie zrobiły nic złego mógłbym je zamknąć w piwnicy. I to przez wszystkie pokolenia. To byłoby zachowanie godne opisanego w piśmie które jest "podstawą naszej moralności".

Kain i Abel. Nie wiem czego ma nas uczyć ta historyjka. Kapryśny Bóg niesprawiedliwie karze Kaina który stuknął swojego brata z żalu, zazdrości, smutku...
Ponieważ byli podobno pierwszymi ludźmi na ziemi (więc nie wiem i nie tylko ja, kogo Kain się bał, i przed kim musiał mieć znamię), matka i tatuś mieli się nad zwyczaj dobrze, biedny chłopak nawet nie zdawał sobie sprawy, że może zabić swojego kazirodczego brata. Chciał go tylko stuknąć, właśnie z żalu, zazdrości, które to cechy naszego charakteru powinny były być świetnie znane ich (bo wcale nie uważam że naszemu) protoplaście.  Co powinien zrobić prawdziwy, kochający, wszechmogący (bo już o wszechwiedzącym nie wspominam, wszechwiedzący by do tego w ogóle nie dopuścił) Bóg? Ano wskrzesił by Abla, bo na pewno tęskno mu było za jego kuchnią, ale po odprawieniu Kainowi reprymendy, że tak się nie robi, nie wolno bić i zabijać, po tym zjadłby również ze smakiem fasolową przygotowaną przez Kaina. I  światu powodziło by się lepiej i my nie mielibyśmy teraz problemów.. no może mielibyśmy ich mniej.

Potop. Za grzechy Aniołów wspaniały Bóg ukarał całą ludzkość.

Jerycho (i podobne) - kara śmierci dla tych którzy chowają dla siebie zagrabione w imię miłości i sprawiedliwości mienie a nagroda dla zdrajców którzy wydali całe miasto na rzeź.

Właśnie. Pytanie " A co jeżeli ON rzeczywiście jest?"

Wtedy trzymajcie mnie wszyscy od niego jak najdalej. Wolę nie wierzyć, że ktoś taki rzeczywiście istnieje. Bo jest on gorszy od zgrai skinheadów z jednej strony i fundamentalistycznej świętej wojny wojowników dżihadu z drugiej.

Bo jak na przykładzie Hioba widać, wierzący są zabawką. W jego rękach. A czy rzeczywiście wszyscy ci jego pochlebcy są zbawieni czy nie - tego nie wiemy, gdyż nam tego nie powiedzą. A może złośliwy stary wredota który podkłada kości dinozaurów aby sprawdzić naszą wiarę, wcale nikogo nie zbawia, ale tak jak obiecywał i nie dotrzymywał tak czyni i nadal? O miłości i sprawiedliwości pojęcia nie ma. Pewnie o zbawieniu też nie.

No i tutaj po raz kolejny pytanie - to są te wartości chrześcijańskie?


Dziękuję.

13:40, pitush-tlen.pl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 czerwca 2010
Miłosierdzie Boże...

No i stało się...

 

Nieszczęście wielkie, cały kraj płacze i krzyczy jaki znak wielkiego miłosierdzia dał nam najsprawiedliwszy w przeddzień święta tegoż... Pytanie komu okazał to miłosierdzie - na pewno nie pasażerom samolotu, bo choć wiecznie w jego służbie to jednak większość z nich miała jednak conieco do załatwienia tu na ziemi.

Nie miałem czasu napisać co mnie uderzyło dwa miesiące temu - teraz cała nieoślepiona część kraju już o tym trąbi. Jak to przypadkowy wypadek potrafi zamienić niezabardzo lubianego prezydenta w niemalże bohatera narodowego. Pewnie niedługo prawica będzie konkurować w ilości wystawionych pomników...

Ale o czym ja... no tylko pokrótce.

Sama śmietanka polityczna. 10 czarnych i to nie byle jakich ale tych o wieeeelkiej mocy (teściowa zawsze potrafi dopierdzielić, że trzeba do arcybiskupa, bo błogosławieństwo tegoż to hoho....)  - no cóż - ich moc nie była wystarczająca by wylądować samolot jak na filmach - pamiętamy te filmy, na których samolot spada, ale jednak w ostatniej chwili ląduje bez skrzydeł, bez podwozia, pasażerowie poobijani ale przytomni...
Widać albo uznano tam na górze, że już dośc namącili tu na ziemi i trzeba ich zawezwać, albo.. dośc już namącili i trzeba ich posłać do diabła może i jemu namącom.
Trzecia możliwość najbardziej prawdopodobna to po prostu wypadek, i żaden bozia nic z tym do czynienia nie ma. A jeżeli nie ma i takich pochlebców zostawił na pastwę losu to albo wielki gnojek z niego albo... po prostu go nie ma.

No ale to narawdę tyle. Bo teraz mnie intryguje już zupełnie co innego...

15:20, pitush-tlen.pl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 marca 2010
Kontynuacja Mojrzeszowa....

Kontynuacja Mojżeszowa....


Skończyliśmy na 10 przykazaniach?
A takim razie oddajmy się kontemplacji interpretacji tychże:


teo-logiczna wypowiedź...


Proszę!! Kto zdrów na umyśle niech nie czyta nawet całego bo mu zaszumi w szyszynce... (oczywiście mowa o powyższym linku, a nie o moim tekście) Tam gdzieś dopiero w 3 połowie (a co... bóg jest wszechmocny to i 3 połowy są możliwe w jego, lub jego ziemskich posłańców wypowiedziach...) czyli gdzieś po słowach "Stawiasz zarzut..." zaczyna się Ksiądz wypowiadać konkretnie teologicznie na temat - Nie będziesz się modlił do posągów - co jest dzisiaj bardzo popularna formą modłów. Istnieją tylko posągi, obrazki i krzyże, tłumaczone okrężnie jako, że modlimy się do jednego bozi, ale przez pośredników przedstawionych w kształcie, obrazie... bla, bla.
Jeżeli wczytamy się w ten ST (ten sam, który z powodu niewygody zawartych w nim opowieści został przez kościół uznany jako nie do końca prawdziwy...) dojrzymy, że zazdrosny i strasznie nerwowy JHWH nie akceptuje ŻADNYCH posągów przedstawiających nawet jego (przecież Mojżeszowe plemię wytopiło złotego cielca jako bozi ołtarz). Nie, on mówi im wyraźnie TYLKO JA JESTEM WASZYM BOGIEM I DO MNIE MACIE SIĘ MODLIĆ.
No ale załóżmy, że takie teo-logiczne teksty mają jakąś wartość interpretacyjną. Pewnie w taki sam sposób możemy zinterpretować i inne przykazania.
Nie zabijaj? Ha, żebym się nie uśmiał. Mówiąc nie zabijaj, prawie jednym tchem kazał izraelitom mordować niewinnych ludzi.
Nie kradnij - no chyba tak, ale tylko nie kradnij bożej własności, i nie kradnij dla siebie, ale obcych rabuj ze wszystkiego ale tylko w imię Pana i wszystko zrabowane mienie oddaj Panu, a resztę spal.
Nie cudzołóż - no tak, nie wskakuj do cudzego łóżka, ale w swoim kobiet możesz mieć kilka.
Nie będziesz czynił fałszywego świadectwa - pięknych powiastek na ten temat biblia jest pełna.
Mały cytacik:
"Następnie miasto i wszystko, co w nim było, spalili, tylko srebro i złoto, jak i sprzęty z brązu i żelaza oddali do skarbca domu Pańskiego. (25) Nierządnicę Rachab, dom jej ojca i wszystkich, którzy do niej należeli, pozostawił Jozue przy życiu. Zamieszkała ona wśród Izraela aż po dzień dzisiejszy ponieważ ukryła wywiadowców, których wysłał Jozue, by wybadali Jerycho."
Kim była nierządnica Rachab chyba wszyscy wiemy. A fałszywe świadectwo czynione przez nią doprowadziło do zagłady całego Jerycho - no i zdrajczyni została nagrodzona bo była po "jedynie słusznej stronie". Oczywiście już słyszę słowa teologów, jak to nie wszystko ze starego testamentu można brać na poważnie. No tak, nie bierzemy poważnie zniszczenia Jerycha, nie bierzemy poważnie gniewu Jehowy gdy jednym tupnięciem zabija kilka tysięcy szemrających izraelitów, ale bierzemy na poważnie rozstąpienie morza, plagi egipskie (które notabene aż takimi wielkimi sztuczkami chyba nie były jak na tamte czasy, skoro Faraońscy magowie potrafili większość z tych "Cudów" odtworzyć.
No ale wracając do przykładu - czyż idąc śladami księdza, a więc autorytetu w tych sprawach nie możemy dojść do wniosku, że bozia tak naprawdę żartował z tymi przykazaniami, bo (łatwo)wierni nie muszą ich przestrzegać tak jak on je im przekazał, tylko tak jak je zinterpretują panowie w czarnych sukniach? Tym samym rozumowaniem dochodzimy do wniosku, że trzeba zabijać, bo Bóg wprawdzie w dekalogu powiedział nie zabijaj, ale jednocześnie kazał kamieniować, mordować, wycinać miasta całe? Że nie kradnij odnosi się tylko do tego co boskie, bo wściekł się tylko ta tych co przywłaszczyli sobie złoty pas, a resztę olał? Czyż "nie pożądaj żony bliźniego" w połączeniu z "nie cudzołóż" i z listem rozwodnym, oraz z gardzeniem "niedziewicami" nie stanowi wielkiej rażącej sprzeczności - jedynego, wielkiego, wszechmogącego, sprawiedliwego, miłosiernego i nieskończonego w swojej miłości Boga?
No tak - w to wierzymy, bo to jest wszystko logiczne i spójne, a teoria ewolucji zawiera tyle dziur, że nie może być uznana jako wiarygodna. Być może gdzie indziej tak, ale u nas nie. (wszelkie podobieństwa do wypowiedzi kogoś innego to czysty zbieg...)

11:26, pitush-tlen.pl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 marca 2010
Komentarze... czy warto być istotą wyższą?

Cześć.

Pisałem żeby nie zostawiac bzdurnych komentarzy. Niestety - jak widać nie każdy umie sie do tego zastosować.  To tak jakby zabronić dziecku pisać kredką po ścianach... A potem i tak ściany malować trzeba.

Zastanawiam sie dlaczgo ci obrońcy swojego "doskonałego" boga uważają się za niezaprzeczalne autorytety w sprawach wiedzy, nauki, psychologii i czego tam jeszcze. Bo oglądaja TW TRWAM albo TV RELIGIA? No oczywiście. "Naukowe" dowody przedstawione na tych programach są absolutnie przekonujące. Ponieważ ziemia ma jakieś 6000-8000 tyś lat, więc wszsytkie skamieliny musiały zostać przez Boga podłożone. To jest "nauka" która na wszystko zna odpowiedź. Równiez na choroby psychiczne - jak ktoś nie wierzy w ich ideologię to jest przynajmniej komunistą, czyli chorym psychicznie człowiekiem, i powinien się udać na leczenie, ale jak ktoś jeszcze ma odwage i czelność ironicznie spojrzeć na świat opisany w biblii to jest od razu niebezpiecznym psycholem i musi się natychmiast udać na leczenie.

komentarz:

"Dziwne, że dwie rzeczy idą z sobą w parze - głupota i ateizm. Zawsze ateiści są jacyś niedoinformowani lub całkiem pokręceni (tzn. chorzy psychicznie)."

No tak. Doktor Psychologii.

"Chyba nie wierzysz, że świat powstał w wyniku "wielkiego wybuchu"? Jak nagle znikąd znalazły by się jakieś cząsteczki, które by się ścisnęły i wybuchły? Jak miałyby to zrobić?"

No cóż - nie jestem fizykiem. Jest kilka pozycji na ten temat - ponieważ nie mam o fizyce pojęcia nie zabieram się za nie. A może Ty powiesz mi jak powstał Twój najwyższy Bóg? Nie musiał powstawać, nie, bo już zawsze tam był, chociaż może nie całkiem, sam się stworzył przecież jest Bogiem...?

"Także teoria ewolucji to zwykła bajka. Gdyby była prawdą, to byłyby znane jakieś organizmy przejściowe i pozostały by po nich ślady, a ich nie było i nie ma, pomimo wieloletnich badań. Napisałem tylko ogólnie i tylko malutką część, a w internecie czy od niedawna także w telewizji(w TV Trwam, program - Jak powstał świat?) znajdziesz potwierdzone naukowo prawdziwe fakty świadczące o tym, że za powstaniem Świata ktoś musiał stać."

Naukowe "dowody" na to, że ziemia ma jakieś 8000 lat, a wszystko co starsze bozia stworzył, żeby nas zwieść, bo taki z niego dowcipiniś... Co to za dowód który nic nie udowadnia, że ktoś "musiał"?A może wcale nie musiał?

"Co więcej, że On cię kocha :D."

Na to dowodów nie trzeba. Cały ST pełny jest jego "miłości". Więc to musi po prostu być prawda.

"I jeszcze jedno, na koniec - zazwyczaj taki ateizm kończy się jakimś wypadkiem lub nagłym wydarzeniem, po którym dawny ateista staje się wierzący. Lepiej by było, gdybyś nie potrzebował takich wypadków do odzyskania/ pozyskania wiary."


Zazwyczaj czyli w jakis 9%? Co to znaczy zazwyczaj? Czy każdy ateista w godzinę śmierci krzyczy "Mój Boże nadchodzę"? Nawet jeżeli tak jest, to nie jest to powrót wiary, tylko okrutny strach przed śmiercia, na którym cała ta wiara bazuje.  Strach, który tkwi w każdym indoktrynowanym przez kościół katoliku, strach który nas potrafi na tyle oszołomić, żeby zastopować całe nasze kreatywne myślenie jednym - Bogiem bo On będzie po śmierci. Wcale nie twierdzę, że będąc dogorywającym wrakiem człowieka nie będe szukał jakiejś nadzieii, ale wolę wierzyć z reinkarnację niż w takiego boga którego trzymają się takie żarty jak podkładanie kości dinozaurów.

Dokładnie takie komentarze to codzienność. Nie wierzymy fizyce, nie wierzymy chemii, nie wierzymy nauce bo to nielogiczne, ale wierzymy telewizjii TRWAM która prowadząc badania naukowe znalazła jakże przekonujące "dowody" na isnienie Boga, bo przecież nie jest możliwe, żeby życie powstało z kałuży w którą strzelił piorun, nie, bardziej prawdziwe jest, że jakiś nieskończony Bóg ulepił człowieka z gliny. Nie jest możliwe, żeby człowiek pochodził od małpy (co jest absolutnym wypaczeniem teorii ewolucji) ale jest możliwe że dziewice rodzą dzieci i dziewicami pozostaja. Więc to wszystko jest absolutnym "dowodem". Bog istnieje. A ponieważ Bog jest i itnieje, więc katolicy i ludzie w niego wierzący mają prawo do stawiania diagnozy chorób psychicznych u tych którzy w niego nie wierzą.

Dobrze, że tylko w wyobraźni tych co w niego wierzą, bo gdyby istniał naprawdę, pewnie już dawno ktoś by go znalazł i nakopał do...

 

13:09, pitush-tlen.pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 marca 2010
Czasy trochę późniejsze ale jakże biblijne...

Cześć,

Po wygnaniu z raju dowcipny bozia miał jeszcze kilka pomysłów, chociaż straszny z niego misiu i nie ma zamiaru wszystkiego od razu wprowadzać w czyn. Troche tego było, najpierw po kilku(set) latach po zabiciu Abla przez Kaina i kilku innych nie zawsze opisanych czynach wpadło mu do głowy żeby spisać listę czynów zabronionych. Ponieważ niestety najpierw nielogocznie skrócił czas ludzkiego życia (bo przecież prawie tysiąc jest o wiele bliżej nieskończoności niż jakieś 60-80 lat (matymatyka jeszcze nie istniała więc brakiem logiki tego rozumowania się nie przejmował...) a potem się okazało, że bawiąc się ze śmiercią swoich wybrańców sam chyba umarł, bo nikt go już nigdzie nie widzi.. ale przecież jako wszechmocny nie przejmował sie tym faktem, tylko starał sie przemawiać w postaci krzaków i skał - a więc najpierw wymyślił 10 przykazań (które oczywiście jak przystoi wszechwiedzącemu już od zawsze były, tylko jeszcze nikt o tym nie wiedział) i wręczył je swojemu najgorliwszemu wyznawcy, do którego po dobrym łyku czegoś co oni tam pijali, to nawet krzaki przemawiały. Więc tak zakazał tego co niemoralne i jeszcze kilku rzeczy na wszelki wypadek. A wszystko przy wybuchającym wulkanie żeby było bardziej efektywne, bo tak zwyczajnie tylko powiedzieć?? Jeszcze by go nie posłuchali...

W tym momencie muszę wpisać małą dygresjęod siebie:
Na dobrą sprawę rzecz biorąc widać dokładnie, że często w całej tej historii jakiś kapłan, przewodnik czy wódz wykorzystuje pewne zjawiska naturalne (jak tutaj wulkan - opis biblijny jest dość dokładny, tylko dodany ten przemawiajacy JHWH z chmury dymu...) aby panować nad ludem. Także późniejsze księgi są pisane dość wyraźnie w stylu takim, aby zwykli śmiertelnicu darząc (boskiego) kapłana szacunkeim utrzymywali go i pozwalali mu żyć w możliwe wygodny sposób. Wymyślenie 10 przykazań na pewno było podyktowane potrzebą (wywiodłem was z ziemi egipskiej - domu niewoli) aby utrzymać całe społeczeństwo w możliwie cywylizowanych ryzach. Ale bądźmy szczerzy - czy w dzisiejszych czasach ktośby się dał nabrać na takie przedstawienie? Niby nie, a okazuje się, że tłumy wiernych jednak wierzą w scenki odegrane tysiące lat temu.

Po przekazaniu tego co już dawno było gotowe, bo przecież wszechwiedzący i tak wie wszystko, obserwował bozia już w stanie gazowym swoje dzieło i dawał tylko często jakieś uwagi co wolno a co sie powinno. Co się powinno to przedewszystkim możliwie często spowiadać ważnemu kapłanowi a dać mu na użytek własny "ofiarę pokarmową"

"(3)Wszystko, co pozostanie z ofiary pokarmowej, będzie należało do Aarona i jego synów. To jest najświętsza część z ofiar spalanych dla Pana." (Biblia tysiąclecia Ks. Kapł. Roz.2.)

Przecież synowie Aarona muszą z czegoś żyć, (a to, ze pewnie sami te księgi spisywali to zypełny przypadek..) No i wogóle, ten kochający wszystkich w nieskończonej miłości dawno nie ukazujący sie Bóg ma kilka rzeczy do nadrobienia, które w prawdzie zawsze wiedział ale nie wpadł na to aby je przekazać swoim dzieciom... Nawet kobiecie każe pokutować za miesiączkę i za urodzenie dziecka, które przecież jego umiłowanym dzieciem jest...

No ale nic nie jest ważniejsze niż dostarczyć do piekła kilka duszyczek, więc zakazy, najazy i grzeszki są produkowane taśmowo, chociaż nikt nic jeszcze nikomu nie wspomniał o życiu wiecznym u boku Pana... bo chciałby ktoś wytrzymać wieczność u boku tego despoty?


cdn...

10:44, pitush-tlen.pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 stycznia 2010
Nie komentuj dopóki nie przeczytasz.

Cześć,

przede wszystkim zaczne od tego, że piszę dla tych co będa chcieli to poczytać, jeżeli nie chcesz - nie czytaj, a jeżeli czytasz nie zostawiaj bzdurnych komentarzy. Wszystkich którzy chcą komentować proszę o przeczytanie tekstów :

komentarze: 1, 2, 3, 4, 5, 6,

Od siebie dodam: jakiekolwiek komentarze typu: "żal mi cie", "jesteś gupi", "bóg cie kocha będą" kasowane.

Nie życzę sobie żadnych odnośników do stron katolickich. Nie mam czasu bawić się w czytanie głupot o zbawieniu itd. Jeżeli do waszych (łatwo)wiernych umysłów nie może dotrzeć jak bzdurna jest ta cała bajka o Chrystusie, zbawieniu, życiu wiecznym jak głupie są dyskusje na temat "czy Trójca święta ma potwierdzenie w piśmie świętym" - wasza sprawa. Nie znaczy że każdemu musicie zarzucać taką samą łatwowiernośc jak sobie. Proszę nie pisać o "Dowodach" na istnienie boga na RELIGIA TV albo na TV TRWAM. To nie są dowody tylko propaganda dla (łatwo) wiernych. Zarzucacie mi głupotę bo wierzę że życie powstało z kałuży w którą walnął piorun (co jest absolutną bzdurą) a sami uważacie się za superinteligentnych bo wierzycie że jakaś siła wyższa ulepiła was z błota.  Pięknie.

Zostawiane komentarze muszą zawierać jakąkolwiek treść która można uzasadnić. "Bog cię kocha" nie ma uzasadnienia bo boga niestety nie ma. To niestety taka miła wiadomość odemnie dla was. Katolickie bzdury będa usuwane.

Na polemizowanie w komentarzach nie mam czasu. Chcesz podyskutować na poziomie - znajdź odpowiednie forum - ja Ci nie podpowiem.

To na razie tyle.

13:25, pitush-tlen.pl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2