|
wtorek, 07 grudnia 2010
No i mamy misia.
Już mu raz głowa spadła. Temu misiu. A że nikogo nie zabiła to cud się stał, bozia miłosierna... No tak. A to, że wczoraj ciężarówka jechała po drodze i nie wpadła w poślizg i nie zabiła mnie to też cud. Dzięki ci panie.
środa, 27 października 2010
piątek, 22 października 2010
wierszyk
"nowelizacja Kodeksu pracy, wprowadzająca dzień wolny od pracy w święto Trzech Króli wymaga porozumienia międzypaństwowego - Polski z Watykanem" czyli macie potwierdzone. Polska suwerenność leży w Watykanie.
poniedziałek, 11 października 2010
Chrześcijańskie "wartości" katolickie.
Cześć. Nie mam ostatnio jakoś natchnienia na kontynuowanie wątku o dostarczaniu świeżych dusz do piekła. Nie chce mi się i już, A jeszcze sporo było do opowiedzenia. Bo że niektóre dusze się lepiej palą i lucypkowi bardziej na nich zależy niż na tych „mniej niektórych” czyli historyjka Hiobe i wielkiej miłości Bozi do niego jak i do wszystkich ludzi, o tym jak bardzo uwielbił ludzi skoro im kazał zabić siebie samego w postaci swojego syna aby móc im wybaczyć swoje... ach - ich grzechy, co byłoby troszkę głupie, no bo jakby wybaczył to lucypek by zamarzł... Nie, teraz już na bardziej poważnie. Zarzucają nam, niewierzącym, że my nie mamy wartości, że jedyne wartości w życiu mogą być chrześcijańskie, ale ja, jako człowiek o bardzo rozwiniętym poczuciu tych wartości, nie chrześcijańskich, tylko właśnie ludzkich, mógłbym się pokusić o skrytykowanie, opowieści, które są wykładane na religiach jako przykłady jego "miłości' i prowadzenia ludzi do moralności. Zaczynając od historyjki o Adasiu i Ewuni, "naszych" (a może jednak nie naszych a właśnie żydowskich - przy czym słowo żydowskich nie jest użyte w celu obrażenia kogokolwiek, ma tylko określić grupę narodową/etniczną) protoplastach. Historyjka wielce umoralniająca? Nie. a raczej nie dla nas ludzi. I nie dla naszego zbawienia. "Umoralnić" powinien sam siebie, gdyż z punktu widzenia naszego, to właśnie on postąpił źle i nagannie. Swoje własne dzieci, które chciały spróbować nowego, za ciekawość ukarał. I to brzemię zostało do dzisiaj. A co jeżeli jest? O tak, to jest częsty argument katolików. Jeżeli dyskusja zachodzi za daleko posługuje się straszeniem potępieniem wiecznym, bo "co jeżeli On jest" OK, Od teraz postaram się odpowiedzieć na pytanie "Co jeżeli on jest" Jeżeli naprawdę jest i tak się zachował, to ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Bo opisane zachowanie pasuje do ostatniego gnoja i chama a nie do wspaniałego ojca swoich dzieci. W podanym przykładzie posłużę się czymś co pisałem tutaj. A teraz, powiedz - jak się zachowam ja? Dzieciaki dostaną karę? Może, chociaż jeżeli tak to postąpię niesłusznie, bo po co stawiałem ten słoik nutelli na stole. Jeżeli jest tylko jakaś sytuacja w której naprawdę musiał ten słoik tam stać to może. Ale za godzinę sprawa jest zapomniana i dzieciaki na nowo "grzeszą" bo takie ich prawo. No cóż, aby więcej nie zrobiły nic złego mógłbym je zamknąć w piwnicy. I to przez wszystkie pokolenia. To byłoby zachowanie godne opisanego w piśmie które jest "podstawą naszej moralności". Kain i Abel. Nie wiem czego ma nas uczyć ta historyjka. Kapryśny Bóg niesprawiedliwie karze Kaina który stuknął swojego brata z żalu, zazdrości, smutku... Potop. Za grzechy Aniołów wspaniały Bóg ukarał całą ludzkość. Jerycho (i podobne) - kara śmierci dla tych którzy chowają dla siebie zagrabione w imię miłości i sprawiedliwości mienie a nagroda dla zdrajców którzy wydali całe miasto na rzeź. Właśnie. Pytanie " A co jeżeli ON rzeczywiście jest?" Wtedy trzymajcie mnie wszyscy od niego jak najdalej. Wolę nie wierzyć, że ktoś taki rzeczywiście istnieje. Bo jest on gorszy od zgrai skinheadów z jednej strony i fundamentalistycznej świętej wojny wojowników dżihadu z drugiej. Bo jak na przykładzie Hioba widać, wierzący są zabawką. W jego rękach. A czy rzeczywiście wszyscy ci jego pochlebcy są zbawieni czy nie - tego nie wiemy, gdyż nam tego nie powiedzą. A może złośliwy stary wredota który podkłada kości dinozaurów aby sprawdzić naszą wiarę, wcale nikogo nie zbawia, ale tak jak obiecywał i nie dotrzymywał tak czyni i nadal? O miłości i sprawiedliwości pojęcia nie ma. Pewnie o zbawieniu też nie. No i tutaj po raz kolejny pytanie - to są te wartości chrześcijańskie?
wtorek, 29 czerwca 2010
Miłosierdzie Boże...
No i stało się...
Nieszczęście wielkie, cały kraj płacze i krzyczy jaki znak wielkiego miłosierdzia dał nam najsprawiedliwszy w przeddzień święta tegoż... Pytanie komu okazał to miłosierdzie - na pewno nie pasażerom samolotu, bo choć wiecznie w jego służbie to jednak większość z nich miała jednak conieco do załatwienia tu na ziemi. Nie miałem czasu napisać co mnie uderzyło dwa miesiące temu - teraz cała nieoślepiona część kraju już o tym trąbi. Jak to przypadkowy wypadek potrafi zamienić niezabardzo lubianego prezydenta w niemalże bohatera narodowego. Pewnie niedługo prawica będzie konkurować w ilości wystawionych pomników... Ale o czym ja... no tylko pokrótce. Sama śmietanka polityczna. 10 czarnych i to nie byle jakich ale tych o wieeeelkiej mocy (teściowa zawsze potrafi dopierdzielić, że trzeba do arcybiskupa, bo błogosławieństwo tegoż to hoho....) - no cóż - ich moc nie była wystarczająca by wylądować samolot jak na filmach - pamiętamy te filmy, na których samolot spada, ale jednak w ostatniej chwili ląduje bez skrzydeł, bez podwozia, pasażerowie poobijani ale przytomni... No ale to narawdę tyle. Bo teraz mnie intryguje już zupełnie co innego...
czwartek, 11 marca 2010
Kontynuacja Mojrzeszowa....
Kontynuacja Mojżeszowa....
czwartek, 04 marca 2010
Komentarze... czy warto być istotą wyższą?
Cześć. Pisałem żeby nie zostawiac bzdurnych komentarzy. Niestety - jak widać nie każdy umie sie do tego zastosować. To tak jakby zabronić dziecku pisać kredką po ścianach... A potem i tak ściany malować trzeba. Zastanawiam sie dlaczgo ci obrońcy swojego "doskonałego" boga uważają się za niezaprzeczalne autorytety w sprawach wiedzy, nauki, psychologii i czego tam jeszcze. Bo oglądaja TW TRWAM albo TV RELIGIA? No oczywiście. "Naukowe" dowody przedstawione na tych programach są absolutnie przekonujące. Ponieważ ziemia ma jakieś 6000-8000 tyś lat, więc wszsytkie skamieliny musiały zostać przez Boga podłożone. To jest "nauka" która na wszystko zna odpowiedź. Równiez na choroby psychiczne - jak ktoś nie wierzy w ich ideologię to jest przynajmniej komunistą, czyli chorym psychicznie człowiekiem, i powinien się udać na leczenie, ale jak ktoś jeszcze ma odwage i czelność ironicznie spojrzeć na świat opisany w biblii to jest od razu niebezpiecznym psycholem i musi się natychmiast udać na leczenie. komentarz: "Dziwne, że dwie rzeczy idą z sobą w parze - głupota i ateizm. Zawsze ateiści są jacyś niedoinformowani lub całkiem pokręceni (tzn. chorzy psychicznie)." No tak. Doktor Psychologii. "Chyba nie wierzysz, że świat powstał w wyniku "wielkiego wybuchu"? Jak nagle znikąd znalazły by się jakieś cząsteczki, które by się ścisnęły i wybuchły? Jak miałyby to zrobić?" No cóż - nie jestem fizykiem. Jest kilka pozycji na ten temat - ponieważ nie mam o fizyce pojęcia nie zabieram się za nie. A może Ty powiesz mi jak powstał Twój najwyższy Bóg? Nie musiał powstawać, nie, bo już zawsze tam był, chociaż może nie całkiem, sam się stworzył przecież jest Bogiem...? "Także teoria ewolucji to zwykła bajka. Gdyby była prawdą, to byłyby znane jakieś organizmy przejściowe i pozostały by po nich ślady, a ich nie było i nie ma, pomimo wieloletnich badań. Napisałem tylko ogólnie i tylko malutką część, a w internecie czy od niedawna także w telewizji(w TV Trwam, program - Jak powstał świat?) znajdziesz potwierdzone naukowo prawdziwe fakty świadczące o tym, że za powstaniem Świata ktoś musiał stać." Naukowe "dowody" na to, że ziemia ma jakieś 8000 lat, a wszystko co starsze bozia stworzył, żeby nas zwieść, bo taki z niego dowcipiniś... Co to za dowód który nic nie udowadnia, że ktoś "musiał"?A może wcale nie musiał? "Co więcej, że On cię kocha :D." Na to dowodów nie trzeba. Cały ST pełny jest jego "miłości". Więc to musi po prostu być prawda. "I jeszcze jedno, na koniec - zazwyczaj taki ateizm kończy się jakimś wypadkiem lub nagłym wydarzeniem, po którym dawny ateista staje się wierzący. Lepiej by było, gdybyś nie potrzebował takich wypadków do odzyskania/ pozyskania wiary."
Dokładnie takie komentarze to codzienność. Nie wierzymy fizyce, nie wierzymy chemii, nie wierzymy nauce bo to nielogiczne, ale wierzymy telewizjii TRWAM która prowadząc badania naukowe znalazła jakże przekonujące "dowody" na isnienie Boga, bo przecież nie jest możliwe, żeby życie powstało z kałuży w którą strzelił piorun, nie, bardziej prawdziwe jest, że jakiś nieskończony Bóg ulepił człowieka z gliny. Nie jest możliwe, żeby człowiek pochodził od małpy (co jest absolutnym wypaczeniem teorii ewolucji) ale jest możliwe że dziewice rodzą dzieci i dziewicami pozostaja. Więc to wszystko jest absolutnym "dowodem". Bog istnieje. A ponieważ Bog jest i itnieje, więc katolicy i ludzie w niego wierzący mają prawo do stawiania diagnozy chorób psychicznych u tych którzy w niego nie wierzą. Dobrze, że tylko w wyobraźni tych co w niego wierzą, bo gdyby istniał naprawdę, pewnie już dawno ktoś by go znalazł i nakopał do...
wtorek, 02 marca 2010
Czasy trochę późniejsze ale jakże biblijne...
Cześć, Po wygnaniu z raju dowcipny bozia miał jeszcze kilka pomysłów, chociaż straszny z niego misiu i nie ma zamiaru wszystkiego od razu wprowadzać w czyn. Troche tego było, najpierw po kilku(set) latach po zabiciu Abla przez Kaina i kilku innych nie zawsze opisanych czynach wpadło mu do głowy żeby spisać listę czynów zabronionych. Ponieważ niestety najpierw nielogocznie skrócił czas ludzkiego życia (bo przecież prawie tysiąc jest o wiele bliżej nieskończoności niż jakieś 60-80 lat (matymatyka jeszcze nie istniała więc brakiem logiki tego rozumowania się nie przejmował...) a potem się okazało, że bawiąc się ze śmiercią swoich wybrańców sam chyba umarł, bo nikt go już nigdzie nie widzi.. ale przecież jako wszechmocny nie przejmował sie tym faktem, tylko starał sie przemawiać w postaci krzaków i skał - a więc najpierw wymyślił 10 przykazań (które oczywiście jak przystoi wszechwiedzącemu już od zawsze były, tylko jeszcze nikt o tym nie wiedział) i wręczył je swojemu najgorliwszemu wyznawcy, do którego po dobrym łyku czegoś co oni tam pijali, to nawet krzaki przemawiały. Więc tak zakazał tego co niemoralne i jeszcze kilku rzeczy na wszelki wypadek. A wszystko przy wybuchającym wulkanie żeby było bardziej efektywne, bo tak zwyczajnie tylko powiedzieć?? Jeszcze by go nie posłuchali... W tym momencie muszę wpisać małą dygresjęod siebie: Po przekazaniu tego co już dawno było gotowe, bo przecież wszechwiedzący i tak wie wszystko, obserwował bozia już w stanie gazowym swoje dzieło i dawał tylko często jakieś uwagi co wolno a co sie powinno. Co się powinno to przedewszystkim możliwie często spowiadać ważnemu kapłanowi a dać mu na użytek własny "ofiarę pokarmową" "(3)Wszystko, co pozostanie z ofiary pokarmowej, będzie należało do Aarona i jego synów. To jest najświętsza część z ofiar spalanych dla Pana." (Biblia tysiąclecia Ks. Kapł. Roz.2.) Przecież synowie Aarona muszą z czegoś żyć, (a to, ze pewnie sami te księgi spisywali to zypełny przypadek..) No i wogóle, ten kochający wszystkich w nieskończonej miłości dawno nie ukazujący sie Bóg ma kilka rzeczy do nadrobienia, które w prawdzie zawsze wiedział ale nie wpadł na to aby je przekazać swoim dzieciom... Nawet kobiecie każe pokutować za miesiączkę i za urodzenie dziecka, które przecież jego umiłowanym dzieciem jest... No ale nic nie jest ważniejsze niż dostarczyć do piekła kilka duszyczek, więc zakazy, najazy i grzeszki są produkowane taśmowo, chociaż nikt nic jeszcze nikomu nie wspomniał o życiu wiecznym u boku Pana... bo chciałby ktoś wytrzymać wieczność u boku tego despoty?
piątek, 22 stycznia 2010
Nie komentuj dopóki nie przeczytasz.
Cześć, przede wszystkim zaczne od tego, że piszę dla tych co będa chcieli to poczytać, jeżeli nie chcesz - nie czytaj, a jeżeli czytasz nie zostawiaj bzdurnych komentarzy. Wszystkich którzy chcą komentować proszę o przeczytanie tekstów : Od siebie dodam: jakiekolwiek komentarze typu: "żal mi cie", "jesteś gupi", "bóg cie kocha będą" kasowane. Nie życzę sobie żadnych odnośników do stron katolickich. Nie mam czasu bawić się w czytanie głupot o zbawieniu itd. Jeżeli do waszych (łatwo)wiernych umysłów nie może dotrzeć jak bzdurna jest ta cała bajka o Chrystusie, zbawieniu, życiu wiecznym jak głupie są dyskusje na temat "czy Trójca święta ma potwierdzenie w piśmie świętym" - wasza sprawa. Nie znaczy że każdemu musicie zarzucać taką samą łatwowiernośc jak sobie. Proszę nie pisać o "Dowodach" na istnienie boga na RELIGIA TV albo na TV TRWAM. To nie są dowody tylko propaganda dla (łatwo) wiernych. Zarzucacie mi głupotę bo wierzę że życie powstało z kałuży w którą walnął piorun (co jest absolutną bzdurą) a sami uważacie się za superinteligentnych bo wierzycie że jakaś siła wyższa ulepiła was z błota. Pięknie. Zostawiane komentarze muszą zawierać jakąkolwiek treść która można uzasadnić. "Bog cię kocha" nie ma uzasadnienia bo boga niestety nie ma. To niestety taka miła wiadomość odemnie dla was. Katolickie bzdury będa usuwane. Na polemizowanie w komentarzach nie mam czasu. Chcesz podyskutować na poziomie - znajdź odpowiednie forum - ja Ci nie podpowiem. To na razie tyle.
czwartek, 21 stycznia 2010
Stworzenie świata wg religii katolickiej w wersji całkowicie niekatolickiej.
Cześć. Mam troche czasu to pogłówkuję.
Poczytałem troche wypowiedzi najróżniejszych ludzi na najróżniejszych forach którzy się spierają o istotę Boga - ale jednego są wszyscy pewni. Jest NAJ. Absolutnie najwspanialszy, najbardziej nieomylny, najbardziej wspaniały, miłujący sprawiedliwy... idt. No wiadomo ideał. A kto mi po wie jak to według tego ideału wyglądało stworzenie tego świata? Najpierw stworzył Anioły. Dziwne, bo ponoć wie wszystko więc tworząc Lucyfera (jeżeli by ta bajka o niebie i piekle była prawdą, to zdecydowanie postawiłbym sie po jego stronie bo buntownicy to najczęściej osoby nie pozbawione własnego zdania...) wiedział przecież że ten mu się sprzeciwi... albo nie jest wszystko wiedzący? Potem kiedy zgodnie z jego wiedzą Lucyfer narobił bałaganu bozia szybko stworzył piekło, do którego plany tez juz miał gotowe od wieczności - bo przeciez musimy przyjąć, że bozia w nieskończoność to chyba w obie strony a nie tylko w przyszłość? Tu jednak okazuje się że Lucypkowi zimno w tych odchłaniach więc potrzeba jakiegoś paliwka, żeby podgrzać ogonki... Więc wspaniały i sprawiedliwy wszystkich kochający Bóg tworzy swojemu byłemu ulubieńcowi idealną podpałkę... Ludzką duszę. Tworzy więc świat z wszystkimi jego zaletami i wadami i tworzy człowieka (przy okazji składając się ze śmiechu, więdząc przecież wszystko, wie co ten człowiek nawymyśla nie? I ile jeszcze będzie zgrywy przy tym wszystkim.) ALE PRZECIEŻ NIE ZAPOMINAJMY O TYM, ŻE BÓG WIE WSZYSTKO. Jak się spodziewał... nie, nie spodziewał, ale wiedział, bo przecież wie wszystko - stwór żeński nie wytrzymał i zaczął się bawić centralką telefoniczną (słuchawka na kablu - gadający wąż - lucyfer po drugiej stronie - chyba logiczne?) i gadać z przedstawicielem z (zamarzniętego jeszcze) piekła, i o mały włos nie dowiedziała by się o grożącym jej duszy niebezpieczeństwie. No cóż, ale przecież bóg w nieskończonej miłości nie zabił ich od razu (chociaż w piekle się niecierpliwią i czekają na podpałkę) bo przecież wiedział wszystko... trzeba im dać trochę czasu niech spłodzą jakieś potomstwo, a że akurat przy temacie był, to potomstwo od razy obarczył "Grzechem pierworodnym" na wszelki wypadek, jeżeliby ktoś nie grzeszył, to przynajmniej będzie można zwalić na pierworodnych winę za zesłanie delikwenta do piekła... Dobra, ciąg dalszy nastąpi, jeżeli będzie kto chciał czytać. Później o nieskończonej miłości, sprawiedliwości, oczywiście o wszystkowiedzy i kilku innych ciekawych biblijnych nonsenach. Acha - Kain nie zabil Abla - zabił go sam Bóg, Abl tylko wziął na siebie winę, no bo jak inaczej wytłumaczyć bezsensowne pytanie boga co zrobiłeś z bratem skoro bóg wie wszystko? |
Zakładki:
|